1 maj 2014

Forever. Chapter 4.

Aby dojść na boisko, gdzie wszyscy byli zgromadzeni musiałam przejść kilkumetrowy chodnik. Oczywiście to nie był mój szczęśliwy dzień. Potknęłam się o jedną z cegieł, które odgradzały fontanny i upadłam. Rozdarłam rajstopy, a z jednego kolana mocno sączyła krew. O Boże, żeby mnie nikt nie zobaczył.
-Hej! Nic ci nie jest?-podbiegł do mnie wysoki brunet o uwodzicielskim głosie.
-Umm... Nie.-jąkałam się.
-Daj rękę.-podałam mu rękę, a on pomógł mi wstać.- Justin. Justin Bieber.-uśmiechnął się.
-Melisa Angel. Chodzisz tutaj do szkoły?
-Właśnie zostałem przyjęty do klasy pani Joe.
-Jestem jej podopieczną. Więc witaj nowy kolego.-lekko się uśmiechnęłam. W naszym kierunku zaczął zmierzać Harry. Jeszcze jego mi tutaj brakowało. Albo mi się wydawało, ale spojrzał podejrzanie na Justin'a. Tak jakby ze złością?
-Ja pójdę szukać pani Joe. Miło było mi Cię poznać. Pa.
-Pa.-mruknęłam. Gdy Justin odszedł Harry do mnie podszedł.
-Co ci się stało?-zapytał.
-Nie udawaj, że Cię to obchodzi.-parsknęłam.
-Nie obchodzi. Czysta ciekawość.
-Upadłam.-naprawdę nie miałam siły na rozmowy z Harry'm.
-Chodź do pielęgniarki.
-Co?
-Rusz się. Możesz mieć zakażenie czy jakieś inne gówno.
-Ja mam mózg w przeciwieństwie do Ciebie i potrafię o siebie zadbać. Więc spieprzaj.-Harry złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę białego budynku.-Harry puść mnie! To boli.
-Bądź grzeczną dziewczynką, a nie będzie bolało.
-Palant.-cicho mruknęłam. Niestety na tyle "cicho" aby Styles mógł mnie usłyszeć.
-Już nie dupek?-szczęka Harry'ego była mocno zaciśniętą, a oczy niesamowicie ciemne. Gdy weszliśmy do "przychodni" Styles nareszcie mnie puścił.
-Co się stało?-momentalnie zza drzwi swojego gabinetu wyłoniła się pielęgniarka.
-To co widzisz.-zdziwiło mnie, że byli do siebie na "Ty".
-Umm... Melanie?
-Melisa.-uśmiechnęłam się.
-Dobrze. Więc Melisa chodź ze mną do gabinetu, a Harry czekaj tu na nią.-weszłyśmy do gabinetu, gdzie pielęgniarka kazała mi usiąść i zdjąć rajstopy.-Co się stało? Bo z wyjaśnień Harry'ego niewiele wynika.
-Szłam na boisko. Potknęłam się o cegłę i upadłam.
-Rana nie wygląda źle. Przemyję, oczyszczę i zatamuję. Dostaniesz zwolnienie z wychowania fizycznego na tydzień. Po tygodniu się do mnie zgłosisz, a ja sprawdzę czy wszystko jest na plusie.-ja tylko pokiwałam głową. Wszystko zrobiła bardzo szybko. W między czasie zadawała mi pytania. W większości o Harry'ego. 
-Z Melisą wszystko dobrze. Możecie już iść na lekcje.-powiedziała do Styles'a wyprowadzając mnie. Szliśmy przez korytarz prowadzący do sali, w której odbywała się lekcja religii.
-To, że mnie zaprowadziłeś do tej pielęgniarki, nie znaczy iż wskoczę Ci do łóżka i będę twoją "koleżanka z przywilejami".-zacytowałam.
-Nie chciałbym.-przyznam, że trochę mnie to uraziło, choć nie wiem z jakiego powodu. Gdy weszliśmy do klasy wszystkie oczy były skierowane na mnie i Harry'ego.
-Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.-powiedzieliśmy równocześnie.
-Proszę, proszę, proszę. Kogo tutaj mamy? Panna Angel i pan Styles. Dziękuję, że się zjawiliście. Mogę znać przyczynę waszego spóźnienia?-dawała nam wykład katechetka.
-Melisa musiała iść do pielęgniarki.-czy Harry Styles mnie broni?
-A ty Styles?
-Uderzył się w głowę. Tak się złożyło, że Harry wychodził z recepcji, a ja od pielęgniarki. Postanowiliśmy razem iść.-skłamałam.
-Siadać. Jeszcze jedna taka akcja, a jesteście u dyrektora. Mam waszą dwójkę na oku.-ruszyliśmy w stronę ławek, przy których było miejsce. Przytrafiła mi się z Justin'em?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
* * *

Justin Bieber
Przystojny dziewiętnastolatek. Uwielbia grać na gitarze i śpiewać. Ma talent, choć się z nim ukrywa. Jest bardzo przyjazny i bez trudu można zawiązać z nim więzi. 

1 komentarz: