-Hej.-powiedziałam zawiązując lewego buta.
-Cześć.-odpowiedzieli wszyscy równocześnie.
-Mel coś się stało? Nie wyglądasz jak Melisa. Wyglądasz jakby ktoś przed chwilą napadł na Ciebie z nożem. Niall wiesz coś może?-dopytywał Louis. Niall pokręcił przecząco głową.
-Już bym wolała ten nóż. Muszę iść na bal ze Styles'em.-Natalie odeszła od nas i zaczęła sama grać.
-Co? Ja chciałem Cię zaprosić.-mruknął zawiedziony Niall.
-Dlaczego się zgodziłaś?-Zapytał Liam.
-Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Może dlatego, że jego mama jest wspaniała? Albo gdy Harry nie pójdzie ze mną na to nie dostanie pieniędzy i nie opłaci rachunków za dom.
-Melisa jesteś zbyt dobroduszna.-powiedziała Anna.
* * *
-Harry...-podeszłam do niego następnego dnia na przerwie.
-Czego?
-Czy twoja mama mówiła Ci, że w piątek idziesz ze mną na bal?
-Ja nie idę z Tobą.
-Co?
-To ty idziesz ze mną.
-Umm... Aha? Bal zaczyna się o 8pm. więc bądź około 7.40.
-Jak będę to będę. Nie będziesz dyktowała mi warunków.-powiedział i odszedł. Z łazienki wychodziła Natalie.
-Natalie!-krzyknęłam.
-Czego chcesz?-odwróciła się w moją stronę, a ręce założyła na biodra.
-Możemy porozmawiać?
-O czym?
-O naszej przyjaźni.-jej paznokcie stały się jedynym obiektem zainteresowania.
-No więc.-zaczęła.
-Od kilku dni mnie unikasz i w ogóle się do mnie nie odzywasz. Powiedz mi o co Ci chodzi.
-O co mi chodzi? O co tobie chodzi? Wiesz bardzo dobrze, że podoba mi się Harry. Wykorzystujesz to.
-Co?-moje oczy się rozszerzyły.
-Robicie razem projekt.
-To, akurat nie moja wina.
-Spóźniacie się na lekcje,-zaczęła dalej wymieniać.-idziecie razem na bal. Wszędzie jesteście razem. Ty i on. To boli.
-Natalie. Myślisz, że ja go lubię? Spóźniliśmy się, bo zaprowadził mnie do pielęgniarki. A wiesz dlaczego? Żeby nie być na lekcji, a na bal ze mną idzie tylko dlatego, że dostanie pieniądze na opłacenie domu. Myślisz, że robię to bo tego chce? Nienawidzę go.-powiedziałam prawdę.
-Jesteś tego pewna?
-Tak. Natalie, w życiu nie odbiłabym ci kogoś na kim Ci zależy. A tym bardziej nie chciałabym Harry'ego.-Natalie zaśmiała się.
-Przepraszam.-przytuliła mnie.
-Rozumiem Cię. No więc z kim idziesz na bal?
-Z Lou.
-Naprawdę ze sobą dobrze wyglądacie.-wybuchnęłyśmy śmiechem.
-A do Ciebie pasuje Niall.-zachichotałam.-Masz już sukienkę?
-Właśnie nie, a ty?
-Nie. Idziemy do galerii po lekcjach?
-Musimy.-Lekcje szybko zleciały. Spotkałyśmy się przy szkole.
-Idzie z nami Louis. Musi kupić garnitur.-poinformowała mnie Natalie.
-Dobrze.-Louis zaczął zmierzać w naszą stronę, gdy do nas podszedł jak zwykle oby dwie dostałyśmy buziaka w policzki.
-Jedziemy?-zapytał.
-Tak.-odpowiedziałyśmy jednogłośnie. Ja i Natalie miałyśmy zamiar się przejść, ale skoro Louis z nami będzie zgodziłyśmy się na drogę samochodem. Do galerii samochodem było piętnaście minut, więc szybko dotarliśmy na miejsce. Najpierw poszliśmy wybrać garnitur dla Lou. Po prawie trzydziestu minutach jego niezdecydowania nareszcie zaczęłyśmy zmierzać do sklepu ze sukienkami. Natalie wybrała morską sukienkę do kolan , a ja czarną. Oby dwie kupiłyśmy po parze czarnych szpilek.
-Natalie!-krzyknęłam.
-Czego chcesz?-odwróciła się w moją stronę, a ręce założyła na biodra.
-Możemy porozmawiać?
-O czym?
-O naszej przyjaźni.-jej paznokcie stały się jedynym obiektem zainteresowania.
-No więc.-zaczęła.
-Od kilku dni mnie unikasz i w ogóle się do mnie nie odzywasz. Powiedz mi o co Ci chodzi.
-O co mi chodzi? O co tobie chodzi? Wiesz bardzo dobrze, że podoba mi się Harry. Wykorzystujesz to.
-Co?-moje oczy się rozszerzyły.
-Robicie razem projekt.
-To, akurat nie moja wina.
-Spóźniacie się na lekcje,-zaczęła dalej wymieniać.-idziecie razem na bal. Wszędzie jesteście razem. Ty i on. To boli.
-Natalie. Myślisz, że ja go lubię? Spóźniliśmy się, bo zaprowadził mnie do pielęgniarki. A wiesz dlaczego? Żeby nie być na lekcji, a na bal ze mną idzie tylko dlatego, że dostanie pieniądze na opłacenie domu. Myślisz, że robię to bo tego chce? Nienawidzę go.-powiedziałam prawdę.
-Jesteś tego pewna?
-Tak. Natalie, w życiu nie odbiłabym ci kogoś na kim Ci zależy. A tym bardziej nie chciałabym Harry'ego.-Natalie zaśmiała się.
-Przepraszam.-przytuliła mnie.
-Rozumiem Cię. No więc z kim idziesz na bal?
-Z Lou.
-Naprawdę ze sobą dobrze wyglądacie.-wybuchnęłyśmy śmiechem.
-A do Ciebie pasuje Niall.-zachichotałam.-Masz już sukienkę?
-Właśnie nie, a ty?
-Nie. Idziemy do galerii po lekcjach?
-Musimy.-Lekcje szybko zleciały. Spotkałyśmy się przy szkole.
-Idzie z nami Louis. Musi kupić garnitur.-poinformowała mnie Natalie.
-Dobrze.-Louis zaczął zmierzać w naszą stronę, gdy do nas podszedł jak zwykle oby dwie dostałyśmy buziaka w policzki.
-Jedziemy?-zapytał.
-Tak.-odpowiedziałyśmy jednogłośnie. Ja i Natalie miałyśmy zamiar się przejść, ale skoro Louis z nami będzie zgodziłyśmy się na drogę samochodem. Do galerii samochodem było piętnaście minut, więc szybko dotarliśmy na miejsce. Najpierw poszliśmy wybrać garnitur dla Lou. Po prawie trzydziestu minutach jego niezdecydowania nareszcie zaczęłyśmy zmierzać do sklepu ze sukienkami. Natalie wybrała morską sukienkę do kolan , a ja czarną. Oby dwie kupiłyśmy po parze czarnych szpilek.
* * *
Gdy wróciłam do domu było po 9.30pm. Mama była w kuchni popijając kakao.
-Za chwilę będzie dziesiąta. Gdzie ty byłaś?
-Musiałam kupić sukienkę na bal z Harry'm.-Melisa i Harry. Boże, jak to obrzydliwie brzmi.
-Jaki on jest?-Mamo... Kilkanaście dni robiłam z nim projekt.
-Harry jest tym chłopakiem, z którym robiłam projekt.-postawiłam ją przed faktem dokonanym.
-Co?
-To co usłyszałaś.
-Żadnych wolnych tańców, trzymania za ręce i pocałunków.
-Mamo! Gdy o nim mówisz, że ja miałabym robić z nim te rzeczy mam odruch wymiotny.
-Ale ja Cię tylko uprzedzam.-nic nie odpowiedziałam, poszłam na górę do swojego pokoju. Nigdy w życiu nie dotknę Harry'ego. Jeżeli już, to nie z własnej woli. Mój telefon zaczął wibrować. Spojrzałam na wyświetlacz- Natalie.
-Halo?-odezwałam się.
-Melisa jutro przyjdź do mnie po lekcjach. Olivia doradzi nam jakie mamy zrobić fryzury na piątek.-Olivia to starsza siostra Natalie, która z zawodu jest fryzjerką.
-Dobrze.
-No okey, pa.-nie zdążyłam jej odpowiedzieć, ponieważ się rozłączyła. Poszłam pod prysznic. W łazience spędziłam około dobrej godziny. Było po 11pm. Szybko zasnęłam. Rano obudziłam się spóźniona do szkoły. Lekcje zaczynały się o 09am., a była 9.30. Pobiegłam do łazienki i się szybko ubrałam. Włosy rozczesałam i splotłam w warkocza.
-Czemu mnie nie obudziłaś?-zapytał mamy, gdy wbiegłam do kuchni po jabłko.
-Jesteś dorosła.-przewróciłam oczami i pobiegłam do garażu po rower.
* * *
Sukienka Melisy
Sukienka Natalie
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz