-Nie.-odchrząknął się.
-Nie, bo?
-Bo mi się nie chce.
-Przyklejaj to w tej chwili idioto.-znam Harry'ego bardzo długo, ale o jest chyba nasza trzecia rozmowa, a on zdążył zdenerwować mnie ponad sto razy jednego dnia.
-Jak mnie nazwałaś?-jego głos stał się jeszcze bardziej zachrypnięty, a zielone oczy poszarzały.
-Idiota. Tak się zachowujesz. Jak małe pięcioletnie dziecko, które nie dostanie lizaka czy cukierka.- Harry fuknął ale wziął klej i zaczął smarować kartkę.-Rób to trochę dokładniej.
-Nie.
-To jest nasz projekt. Ups. Sorry. Zapomniałam, że ty nie wiesz, że takie coś istnieje jak coś wspólnego. Nigdy nie miałeś z tym styczności. Jesteś zadufany w sobie.-skończyłam mój wykład.
-A weź rób to sobie sama. Do widzenia.-mruknął do mojej mamy. Byłam zszokowana tym, że chociaż do niej jednej potrafił być kulturalny. Do pokoju weszła moja rodzicielka. Była smutna lub zła. Nigdy nie potrafiłam jej rozgryźć w całości.
-Co?-zapytałam.
-Kim on jest?
-Ma na imię Harry. Chodzimy razem do tej samej klasy.-upiłam łyk wody.
-Jesteście ze sobą?-woda wylądowała na dywanie.
-Co? Nie! Mamo! My się nienawidzimy.
-To dobrze.
-A dlaczego pytasz?-jej przypuszczenia mnie bardzo zainteresowały.
-Nie chciałabym, abyś zadawała się z NIM.
-Nim?
-No tym Harry'm.
-Dlaczego?-Boże Melisa. Wróć na ziemię.
-Nie chciałabym, abyś zadawała się z nim, ponieważ wytatuowani goście to nie dobre towarzystwo.-rozwinęła swoją "męczącą" wypowiedź.
-Louis też ma tatuaże.- czy ja teraz bronię Harry'ego?
-Ale z Lou znasz się od piaskownicy.-matka wyszła kończąc swoje wyjaśnienia. Nigdy jej nie rozumiałam. Może dlatego, że nie starałam się jej zrozumieć? Wzięłam się za kończenie projektu. Gdy skończyłam odłożyłam projekt na meble, a sama poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na godzinę. Prawie 10pm. Poszłam do łazienki, aby wziąć szybki prysznic. Ubrałam czerwone krótkie spodenki i czerwoną bokserkę. Położyłam się do łóżka i zaczęłam myśleć. O tak. Nie ma nic lepszego niż rozmyślanie o tym co się działo cały dzień. Poranek Harry Styles. Południe Harry Styles. Wieczór Harry Styles. Noc Harry Styles...
* * *
-Więc teraz na środek wyjdą trzy pary. Każda z nich dostanie "nagrodę". Louis i Nina. Mary i Luce. Melisa i Harry.- Harry i ja cicho bręczeliśmy.- Więc tak. Jedna para dostanie szóstkę, jedna piątkę, a jedna plusy. Odpowiada? Odpowiada.-ona zawsze zadawała pytanie, ale i tak na nie nikt nie odpowiadał oprócz jej samej.
-Plusy dostają Mary i Luce. Piątki...Robią się gorąco.-zaśmiała się.-Louis i Nina. Więc wszystko jasne. Szóstki Harry i Melisa. Melisa i Harry.- po co mówi dwa razy to samo tylko w innej kolejności?-Gratuluję.
-Dziękujemy.-mruknęliśmy cicho. Zadzwonił dzwonek. Poszłam do toalety z Natalie. Bądź co bądź no ale musiałam.
-Jaki on jest?-zapytała.
-Kto?
-No Harry. Jak się dogadywaliście? Podczas robienia projektu.
-Umm.. Ugh... Nie był wcale.. zły?-Natalie zaświeciły się oczy.-Natalie!
-Co?
-Ty lecisz na niego. Lecisz na Styles'a! O mój słodki Jezu. Dziewico Maryjo! Styles? Serio?
-Ty lecisz na Horan'a.
-Hahaha... Nie. Boże, Styles.
-Melisa proszę cię. Wychodzimy.-wyszłyśmy. Natalie ruszyła w stronę dworu, a ja umywalek.
-Dlaczego nie powiedziałaś prawdy?-mruknął zachrypniętym głosem Harry.
-Boże... Styles... Wiem, że pałasz do mnie nienawiścią, ale nie chce zejść na zawał. Nie powiedziałam bo nie jestem świnią i idiotką. Jeżeli bym powiedziała teraz byłabym obdarta ze skóry, poćwiartowana i w kartonie leciałabym na Antarktydę.
-Nie jestem taki straszny.
-"Albo tego pożałujesz"-zacytowałam jego słowa z wczoraj.
-To cię przestraszyło?-zaśmiał się.
-Hahah... Ja się ciebie nie boję dupku.-wytarłam ręce i poszłam na powietrze.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Ogólnie bardzo mi się podoba! :D
OdpowiedzUsuńJest wkręcenie w akcje a rozdziały potrafię pobudzić mózgownice :D
czekam na nn <3
+ zapraszam do siebie :D
http://in-the-eyes-of-the-real-darkness.blogspot.com/