-Znowu ty.-ukazał zęby.-Jak kolano i samopoczucie?
-Kolano dobrze. Samopoczucie? Musze iść do spowiedzi.
-Dlaczego?
-Okłamałam katechetkę. Broniłam Harry'ego. Ja broniłam go.
-Oj tam, oj tam.-szturchnął mnie lekko łokciem, na co się momentalnie zaśmiałam.
-Ostatnia ławka spokój.-razem z Justin'em zachichotaliśmy. Do końca dnia czułam na sobie czyjś wzrok. Czułam się niezręcznie i skrępowana. Nie wiedziałam co się dzieję.
* * *
Minął tydzień. Nic dziwnego się nie działo. Zawiązałam więzy z Justin'em. Poznałam lepiej Zayn'a, Liam'a i Niall'a. Niall bardzo mnie zainteresował. Największą ilość czasu spędzałam z Justin'em, Niall'em i oczywiście Lou. Mieliśmy wtorek.
-Mel kochanie.-zawołał mnie Louis. Naprawdę bardzo go kocham, ale te zdrobnienia lub "czułe słówka" czasami mnie drażnią.
-Tak?-zapytałam.
-Pójdziesz dzisiaj z nami na kręgle?
-Z nami?
-Ja, Liam, Zayn, Niall, Justin, Natalie i Ann.
-O której?
-7pm.?
-Okey. Przyjdziesz po mnie?
-Ja mogę.-uśmiechnął się Niall i wyłonił głowę zza ramienia Lou.
-Umm... Spoko. Bądź przed 7. Wiesz gdzie mieszkam?
-Tak, tak.
-To do zobaczenia.-uśmiechnęłam się i pocałowała Louis'a i Niall'a w policzek.
-Pa.-powiedzieli równocześnie. Ruszyłam w stronę swojego domu. Gdy weszłam do środka dochodziła 5pm.
-Mamo wróciłam!-krzyknęłam.
-Melisa choć do salonu.-usłyszałam głos mojej matki właśnie ze salonu. Wchodząc ujrzałam Anne Cox. Mamę Harry'ego. Nie dawno wzięła ślub z innym facetem, dlatego nie miała tego samego nazwiska co Gemma i Harry. Siedziała w fotelu obok mojej mamy. Miały ze sobą bardzo dobre kontakty. Nie byłam z tego zadowolona, ale nic nie mogłam na to poradzić.
-Dobry wieczór.-przywitałam się. Mama Harry'ego nie była w niczym do niego podobna, prócz wyglądu. Z reszta tak samo jak Gemma. Była miła, zawsze uśmiechnięta i po prostu tryskała pozytywną energią.
-Witaj Meliso. Przyszłam tu,bo mam sprawę, a raczej prośbę do twojej osoby. Zapewne wiesz,że w piątek jest bal charytatywny. Pieniądze będą przeznaczone na hospicjum dla małych dzieci. Masz może parę?
-Nie.-od razu zaczęłam żałować mojej odpowiedzi. Harry musi na to iść. On nie ma pary. Ty też nie masz. Gemma mówiła, że można na tobie polegać. Mogłabyś iść na to z Harry'm?-momentalnie po głowie przeszły mi najczarniejsze scenariusze i wypowiedzi mojej mamy o Harry'm. Chyba go nie poznała gdy "robiliśmy" projekt.
-Nie wiem czy Harry będzie chciał na to iść ze mną.
-Od tego zależy jego kieszonkowe. Nie będzie miał pieniędzy to nie zapłaci rachunków za dom. Więc nie będzie miał wyboru.
-Umm... No nie wiem...Dobrze.
-Dziękuję Ci. Naprawdę jesteś wspaniała.
-Nie ma za co dziękować.-spojrzałam na zegar 5.45-Ja już pójdę. Idę na kręgle muszę się szykować.-poszłam do swojego pokoju i opadłam na łóżko. Melisa ty idiotko. Idziesz na bal z Harry'm Styles'em. Ty. Minęło dobrze dwadzieścia minut zanim się ogarnęłam. Było już po 6 więc wzięłam się za szykowanie. Ubrała czarne rurki, białą bluzkę na krótki rękaw i czerwoną bluzę, u której podwinęłam rękawy. Do tego czerwone vans'y i full capa. Gdy miałam zamiar wychodzić do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Hej.-uśmiechnął się Niall.
-Hej.
-Idziemy?
-Jasne. Pa mamo.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz