Z lekkiego i błogiego snu wybudził mnie odgłos znienawidzonego budziku. Mruknęłam i zaczęłam się podnosić z dwuosobowego łóżka. Podeszłam do szafy skąd wyciągnęłam czarną marynarkę, białą koszulę i czarne rurki. Do tego czarne szpilki 8 cm. Włosy spięłam w luźnego koka. Umyłam zęby, twarz i zeszłam do kuchni gdzie ojciec przeglądał poranną prasę, a mama kładła kanapki na stół.
-Hej.-przywitałam się.
-Dzień dobry.-powiedzieli równocześnie.
-Do której masz dzisiaj lekcje?-zapytał ojciec wynurzając swój nos z pod gazety.
-Do piątej.
-Dlaczego tak długo?
-Mam kółko literackie.
-No to jak przyjdziesz idziemy na kręgle.
-Nie mogę, zaraz po szkole idę do pracy.
-Nie możesz raz wziąć wolnego?-teraz to mi się o wolne pyta, a parę miesięcy temu wywalił mnie z łóżka żebym poszła do restauracji na rozmowę o pracę.
-Nie.-mówię stanowczo. Spojrzałam na zegar. Dziewiąta dziesięć. Wzięłam się za jedzenie kanapek, chciałam być wcześniej w szkole, abym mogła porozmawiać z Louis'em. Louis to mój najlepszy przyjaciel od kołyski. Z rozmyśleń o Lou wyrwał mnie głos ojca.
-Podwieźć Cię?
-Nie, przejdę się.-wzięłam torbę i wyszłam na ulicę. Włączyłam telefon i włożyłam słuchawki na uszy. Zawsze tak miałam, że gdy je zakładałam- odpływałam. Tak było też i tym razem. Wpadłam na Harry'ego. Harry Styles najpopularniejszy chłopak w szkole. Lepiej z nim nie zadzierać.
-Jak ty leziesz?! Nie patrzysz co się wokół Ciebie dzieje?! Myślisz o niebieskich migdałach.- Harry niósł w ręce butelkę wody, która wylądowała na jego białej koszulce. Teraz dokładnie widziałam każdą krople tuszu na jego ciele, ponieważ cienki materiał przebijał. Mam go teraz przeprosić? No chyba nie mam wyboru.
-Przepraszam.-mruknęłam.-Nie widziałam Cię. Sorry.
-Jak mogłaś mnie nie zauważyć? Jesteś niedorozwinięta umysłowo mając tyle lat?- Styles nieźle mnie denerwował.
-Posłuchaj. Nie rozpaczaj. To tylko woda. Za maks pół godziny twoja koszulka będzie sucha.
-Ty naprawdę jesteś dziwna.
-Odczep się.- mruknęłam i zaczęłam iść w swoją stronę. Gdy weszłam do budynku nazywanego szkolą ujrzałam Louis'a i trójkę nieznanych mi chłopaków, którzy stali przy jednej z klas razem z nim.
-Cześć.-przywitałam się.
-Hej-uśmiechnął się do mnie Louis i pocałował w policzek. Rutyna.- To jest Niall, Zayn i Liam.-wskazał kolejno na blondyna, Mulata i bruneta.
-Miło mi Cię poznać.-uśmiechnął się Liam.
-Mi Ciebie również.-odwzajemniłam uśmiech. Niall i Zayn bacznie mi się przyglądali. Niall miał w sobie to coś, a Zayn ten błysk w oku. Melisa. Ogarnij się. Melisa co ty robisz? Raczej myślisz. Harry miał chyba rację mówiąc, że myślę o niebieskich migdałach. Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Pierwsza lekcja to chemia.
-Dzień dobry. Dzisiaj połączę was w pary. Mówiłam wam na ostatniej lekcji o projekcie z żabami. Te pary, które wyczytam będą musiały... Jak to wam powiedzieć? W waszym języki będziecie kroili żaby. Do tego musicie zrobić plakat o tym jak to zrobiliście. Reszta, która nie będzie wyczytana robi plakat o płazach. Więc tak. Anne i Niall. Marc i Greg. Victoria i Liam. Natalie i Claudia. Veronika i Zayn. Mary i Luce. Louis i Nina. Ostatnia nasza parka to Harry i Melisa.
-Co?-unieśliśmy się jednocześnie.
-Melisa i Harry.- Nie. Naprawdę nie ja. On? Ja? W ogóle jak to wygląda. Harry i Melisa. Melis i Harry.
-Nie mogę być z Molly albo Julie?-zapytał zdezorientowany.
-Nie. One mają do roboty co innego.
-Bożeee...-przeciągnął. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy wyszli z klas. Wzięłam torbę i poszłam w stronę swojej szafki, skąd wyciągnęłam torbę do wf. Chciałam wyciągnąć jeszcze picie ale szafka została zamknięta przez Styles'a.
-Czego tym razem?-mruknęłam zażenowana faktem iż będę musiała spędzać z nim czas.
-Kotku słuchaj, ty zrobisz to co trzeba , a ja będę stał i idealnie się uśmiechał.
-No teraz to ty chyba śnisz.- Styles naprawdę nie mam ochoty być twoją "koleżaneczką".
-Ja? Ja nie bujam w obłokach tak jak ty.-czuję, że będzie mi to wypominał przy każdej najbliższej okazji.
-Nie jestem idiotką jak twoje przyjaciółeczki, aby robić wszystko to czego dusza zapragnie.
-Przemyśl to albo...-on mi nie będzie groził, za żadne skarby świata.
-Albo tego pożałujesz.-przewróciłam teatralnie oczami i weszłam do szatni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz