9 kwi 2014

Forever. Chapter 2.

-Dziewczyno masz stalowe nerwy do Styles'a.- gdy weszłam do szatni Anne ruszyła w moim kierunku.
-Wiem.-mruknęłam kładząc torbę na ławkę.
-Jak ty dajesz z nim radę?
-Anne, nie chcę teraz rozmawiać o nim. Gardzę nim.- w ułamku sekundy wzrok Molly i Julie był skierowany na mnie. Ohoho... Będę miała na pinku u wielmożnego Styles'a.
-Chester nam zapowiedział, że będziemy grać w piłkę nożną.
-Nareszcie.- Ubrałam czarne spodenki i czerwoną bokserkę.
-Ty, ty, ty, ty, ty i ty idziecie do drużyny Louis'a, a ty, ty, ty, ty, ty, ty do Harry'ego. Reszta ćwiczy.- na całe szczęście byłam w drużynie Lou. Gra się rozpoczęła. Toczyliśmy zaciętą walkę. Strzeliłam dwie bramki Harry'emu. Gdy skończyliśmy grać ruszyłam w stronę szatni, a za mną Styles. W momencie gdy chciałam otworzyć drzwi ten załapał mnie za nadgarstek.
-Myślisz, że jeżeli strzelisz mi dwie bramki jesteś kimś?-kpił ze mnie.
-Styles naprawdę nie mam ochoty na te zajebiste pogaduszki z twoją osobą.-oczy Harry'ego się rozszerzyły.
-Mam nadzieję, że rozmyślałaś o tym projekcie.
-Tak.
Więc?
-Nie zrobię tego sama. Dzisiaj bądź u mnie o szóstej trzydzieści. Jeżeli Cię nie będzie zadowolisz się pałą.
-Czemu nie o szóstej?
-Bo nie.- weszłam do szatni gdzie jak zwykle Molly i Julie wyznaczały opinie na mój temat między sobą.
* * *
Gdy lekcję się skończyły ruszyłam w stronę restauracji. Na całe szczęście nie było dzisiaj dużo osób.
-Hej.-uśmiechnęłam się do Gemmy.
-No witam.-przytuliła mnie.- Dzisiaj siedzimy do dziesiątej?
-Z chęcią bym tu została z Tobą, ale mam do zrobienia projekt z chemii. Projekt jest do zrobienia w parach więc przyszłam zapytać się Amaro czy mnie wypuści.
-Więc kim jest ten szczęściarz? Kto będzie robił z Tobą projekt?
-Ummm... Robię to z Harry'm.
-Ohoho... Kotku, to Ci się trafił książę.
-Hahaha... Rzeczywiście wolałabym już tą biedną żabę niż jego.
Ja tam wiem, że coś między wami zaiskrzy. Może na krótko, może na długo ale jeszcze zobaczysz.-czasami się zastanawiam czy ona się słyszy. Ja i Harry? Sama nie widzę się z nim w tym projekcie, a co dopiero mielibyśmy być razem?
-Dzień dobry Amaro.- uśmiechnęłam się do mężczyzny w podeszłym wieku.
-Witaj Meliso.-odwzajemnił uśmiech.
-Mam wielką prośbę.
-Coż się stało?
-Babka z chemii dobrała nas w pary i kazała zrobić projekt na jutro...
-Rozumiem, że chcesz na dziś wieczór wolne?
-Jeżeli byłoby to możliwe to tak.
-Melisa, dziecko pracujesz tu wystarczająco długo, nie musisz pytać się czy możesz wyjść lub wziąć wolne.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się. Założyłam torbę przez ramię i wyszłam z restauracji. Piąta pięćdziesiąt pięć. Mam jeszcze trzydzieści pięć minut. Ruszyłam w stronę domu. Gdy byłam przed domem dochodziła szósta dwadzieścia. Weszłam i zdjęłam szpilki.
-Co ty tutaj robisz?-wbiegła mama do przedpokoju.
-Musiałam wyjść z pracy.
-To szykuj się na kręgle.
-To, że wyszłam z pracy nie znaczy, że mogę iść na kręgle. Muszę zrobić projekt na chemię.
-Aha. Dobra.-w całym domu rozległ się dźwięk dzwonka. Jezus. Dlaczego ja? Wstałam z sofy i ruszyłam w stronę drzwi. Kultura Styles. Kultura. Za głupie "hej" nikt Cię nie zlinczuje. Ale czego ja się mogłam po nim spodziewać?
-Dobry wieczór.-uśmiechnął się do matki, która była zszokowana jego wyglądem, jak myślałam.
-Chodź.-mruknęłam prowadząc Harry'ego do salonu.
-Nie zaprowadzisz mnie do swojego pokoju?-zdziwił się gdy usiadłam na sofie.
-Nie.
-Mam coś.- Harry Styles coś ma? U mnie w domu? Gdy jesteśmy sami w salonie? Mamo..  Harry wyciągnął przezroczyste pudełko z poćwiartowaną żabą.-Moja siostra mnie nauczyła kiedyś.
-Gemma.-oczy Harry'ego momentalnie się rozszerzyły.
-Znacie się?-stał się ponury.
-Ta.
-Skąd?-zawsze musiał wszystko wiedzieć.
-Chodzimy razem do pracy.-Harry nic nie odpowiedział. Może mogłam nic nie mówić?-Czyli mamy do zrobienia tylko projekt?
-Ta.
-Podaj mi nożyczki. Są w szufladzie po prawej stronie.-wskazałam. Styles ruszył w stronę szafki. Podając mi nożyczki zauważyłam, że ma poobijane kłykcie. Nęciło mnie, żeby zapytać się go co mu się stało,  ale podejrzewam, że jeżeli bym to zrobiła zwyzywałby mnie od najgorszych, a potem wyszedł trzaskając drzwiami. Więc siedziałam cicho.

2 komentarze: