-Cześć Styles.-przybili sobie piątkę.-Przedstaw swoją partnerkę.-zaśmiał się.
-To jest Melisa. Moja umm...-Harry zaczął się jąkać.
-Znajoma.-dokończyła za niego, a on na mnie spojrzał i się lekko uśmiechnął.
-Ashton.-podał mi rękę. Po chwili podeszłą do nas wysoka blondynka.
-Ashton, wszędzie Cię szukałam.-jej przeszywający głos odbił się kilka razy o moje uszy.
-Aha. Fajnie. To jest moja przyjaciółka Cara.
-Hej.-przywitała się. Ashton i Cara dosiedli się do naszego stolika. Rozmawialiśmy dobrą godzinę, o dziwo ja i Harry ani razu na siebie nie warknęliśmy.
-Ja za moment przyjdę.-powiedziałam.
-Gdzie idziesz?-zapytał Ashton.
-Do przyjaciół.-uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę Louis'a i Niall'a.
-Hej.-przytuliłam się do nich, a oni się przywitali.
-Dajesz radę?-zapytał Louis.
-Tak. Jak na razie nie jest źle. Trochę na siebie warczeliśmy, gdy weszliśmy, ale teraz przyszedł Ashton i jego przyjaciółka i Harry jest miły. Czasami się nawet uśmiecha.
-Jeżeli Cię tknie to go zabiję.-mruknął Niall.
-Horan spokojnie.- zaśmiałam się.- Mówiłam już o tym Lou, Harry jest zaborczy, aż za bardzo, ale gdzieś tam w środku ma iskierkę dobroci.
-Ty i te twoje przemówienia.-odwróciłam się, a za mną stał Justin.
-Hej.-przytuliłam go. Rozejrzałam się po sali szukając wzrokiem Natalie, ale jej nie znalazłam. Spojrzałam na nasz stolik i po chwili zaczęłam tego żałować. Ashton zaczął do mnie machać, abym przyszła do stolika.
-Ja muszę do nich iść.-powiedziałam.
-Zatańczymy dzisiaj?-zapytał Niall.
-Z pewnością.-uśmiechnęłam się do blondyna.-Pa.-odeszłam od nich i zaczęłam zmierzać w stronę stolika. Usiadłam obok Harry'ego, ale zachowałam przy tym pewną odległość.
-Harry, długo znasz się z Melisą?-zapytała Cara.
-Praktycznie od przedszkola, prawda?-spojrzał na mnie. Pokiwałam głową.
-Melisa, zatańczysz ze mną?-zapytał Ashton. Czułam jak moje policzki przybierają malinowy kolor.
-Jasne.-powiedziałam i wstałam.
Harry's POV:
-Czemu nie przyszedłeś z Molly, albo Julie? Tylko z tą dziwaczką.-zapytała Cara swoim piszczącym głosem, gdy Ashton i Melisa poszli na parkiet.
-Nie miałbym kasy od starej. Gemma nagadała jej, że na Melisie można polegać.-odpowiedziałem.
-Wygląda na trudną.
-I taka jest.
-Lubisz ją?
-Przez kilka ostatnich dni zacząłem dostrzegać w niej coś innego niż mola książkowego. Jej samo zachowanie jest ciekawe i daje do myślenia, ale nie chcę mieć z nią nic wspólnego.-powiedziałem, a mój wzrok powędrował w stronę Ashton'a i Melisy. Ich ruchy razem ze sobą dobrze grały. Gdybym nie znał Ashton'a powiedziałbym, że pasuje do Melisy. Jego ręce zeszły z jej bioder na uda.
Melisa's POV:
Ashton był bardzo odważny. Gdy muzyka zaczęła intensywniej grać jego ręce oderwały się od moich, aby nakreślić ścieżkę po mojej talii i stanąć na biodrach. Nie wiedziałam, gdzie podziać ręce, więc zarzuciłam mu je na szyję. To dało mu jakby zielone światło i przesunął ręce na moje uda. W ułamku sekundy zostałam odepchnięta od Ashton'a, a na swoim ciele poczułam lód. Gdy zaczęłam kontaktować ze światem, zdałam sobie sprawę, że zostałam popchnięta na tacę z napojami. Przecisnęłam się przez tłum ludzi i zobaczyłam Ashton'a przypartego do ściany przez Harry'ego.
-Harry! Zostaw go!-krzyczałam. Po chwili Liam i Zayn rozdzielili dwójkę. Podbiegłam do Ashton'a.
-Ashton, boli Cię coś?-zapytałam.
-Nie. Jest dobrze.
-Zadzwonić może po kogoś?-martwiłam się o niego.
-Melisa po prostu odejdź.-miałam dość tego całego balu. Wyszłam z sali i poszłam w stronę przystanku autobusowego. Na dworze było chłodno i wiał wiatr. Materiał sukienki przylegał do mojej skóry, a ja trzęsłam się z zimna. W pewnym momencie poczułam na sobie ciepły materiał, a w moje nozdrza uderzył zapach męskich perfum i wody po goleniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Niall'a.
-Co tu robisz?-spytałam
-Ratuję Cię, żebym nie umarła z zimna.
-A Anna?
-Jest na tankowana i nie kontaktuje ze światem.
-Dziękuję.-mówię cicho.
-Odwiozę Cię.
-Niall, nie chce Ci robić problemu.
-A czy kiedyś robiłaś?-podał mi rękę, a ja złączyłam nasze dłonie. Zaś Niall splótł nasze palce, co mnie zdziwiło, bo nigdy odkąd się znamy nie robił takich rzeczy. Gdy już jechaliśmy Niall włączył ogrzewanie, wiedząc jak mi było zimno.
-Dziękuję.-powiedziałam, a on się uśmiechnął. Gdy byliśmy już pod domem podziękowałam Niall'owi i wyszłam z samochodu.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz