13 cze 2014

Forever. Chapter 10.

Stanęłam przed drzwiami i wyciągnęłam klucze z torebki. Starałam się otworzyć drzwi jak najciszej co mi się udało. Weszłam po cichu na górę do swojego pokoju i poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę. Czy Harry i ja zapomnimy teraz o sobie? Czy Natalie będzie na mnie zła? Te pytania chodziły mi po głowie póki nie zasnęłam. Gdy się obudziłam była 12. Załatwiłam poranną toaletę i się ubrałam. Pogoda za oknem była okropna. Zeszłam na dół do kuchni i na stole zastałam od niej karteczkę. "Jestem w centrum handlowym z Anne, będę późno. Nie czekaj z obiadem. Mama." Moja rodzicielka ma większe życie towarzyskie niż ja, tylko dlaczego z mamą Harry'ego. Chwyciłam jabłko i poszłam na górę. Do 3pm przeglądałam Tumblur'a. Przez pogodę, byłam ospała i bolała mnie głowa. Zeszłam do kuchni, aby odgrzać obiad, ale i tak nic nie zjadłam. Zaczęło boleć mnie gardło, a z nosa lała się woda. Wyszła mi wczorajsza pogoda i bal z Harry'm.
-Halo?-odebrałam telefon stacjonarny.
-Hej. Nie idzie się do Ciebie dodzwonić. Stało się coś?-dzwonił Louis.
-Nie, nie. Telefon mam rozładowany i jest u mnie w pokoju, a ja jestem w kuchni.
-Melisa?
-Hmm?
-Czy Tobie się nic nie stało?
-Nie. Jestem troszkę przeziębiona, ale to nic.
-Jesteś pewna? Jeśli chcesz mogę przyjechać.
-Przyjedź.
-A jednak.
-Nie.-przerwałam mu.- Potrzebuję spędzić z Tobą trochę czasu.
-Zaraz będę.-Louis się rozłączył, a ja poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Po niepełnych piętnastu minutach Louis wszedł do domu, zamykając drzwi na klucz. Wyszłam na korytarz, a on stał z jedną czerwoną różą.
-A to z jakiej okazji?-zapytałam.
-Bez okazji.-uśmiechnął się.-Pamiętasz jak byłaś mała i było ci smutno? Zawsze podkradałem mamie róże z ogrodu. Potem Ci je przynosiłem. Mama była zawsze na mnie zła i nie kazała mi tego nigdy więcej robić, ale jej nie słuchałem nigdy. Tym razem historia się powtórzyła.-wspomnienia powróciły. Podeszłam do Louis'a i go mocno przytuliłam.-Kocham Cię.-szepnął.
-Ja Ciebie też.-nalałam wody do wazonu i wzięłam różę od chłopaka.
-Film?-zapytał.
-Tak.
-Trzy metry nad niebem?
-Jasne.-po około pięciu minutach oglądaliśmy film. Byłam wtulona w tors Louis'a i na pół spałam, zresztą tak samo jak on. W połowie filmu przestałam kontaktować i zasnęłam. Obudziłam się tak samo jak zasnęłam, ale jedyną różnicą było to, że ja i Louis byliśmy przykryci kocem. Lou powoli też wybudzał się ze snu.
-Mel, ja przepraszam.-mruczał pod nosem.
-Jejku, zasnąłeś w domu swojej przyjaciółki. Wielkie mi rzeczy.-przewróciłam oczami, a on się uśmiechnął i pocałował mnie w czoło. Uwielbiałam jego gesty.
-To kiedy ślub?-weszła mama do salonu.
-Mamo!-krzyknęłam i zakryłam twarz poduszką. Louis się zaśmiał i pogładził mnie po ramieniu.
-Dobra, dobra. Ale zdjęcie już kilka osób widziało.
-Co? Jakie zdjęcie?!-mama odblokowała ekran swojego telefonu i pokazała nam zdjęcie, na którym byłam ja i Louis śpiący razem.
-Kto je widział?
-Rodzice Louis'a.
-Ktoś jeszcze?
-Anne.
-Co?!
-Przyszłyśmy z centrum i weszłyśmy do salonu zastając taki piękny obrazek. Anne zrobiła zdjęcie waszej dwójce.
-Przecież ona to pokaże Gemmie, Harry'emu i Bóg wie komu jeszcze! Jestem dla niej obcą osobą, a Louis tym bardziej.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
* * *
Ashton Irwin (21)

Cara Delevingne (20)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz